czwartek, 9 maja 2013

W sercach majowych piosenką

Ten tydzień mija pod znakiem siedzenia w domu. Delikatne problemy ze zdrowiem dają o sobie znać, dlatego trzeba było znaleźć się pod opieką specjalisty. Parę godzin spędzonych na masażach i jest o niebo lepiej.
Od dawna chodziło za mną danie, które wcinałem w stolicy podczas przerw w pracy. Chińczycy serwowali tam ryż z kuciakiem w pięciu smakach, który od razu polubiłem. Talerz pełen po brzegi, który ciężko było zjeść kosztował 6 zł. Zrobiłem więc w poniedziałek wierną kopię, którą polewa się pysznym sosem słodko-pikantnym. Pycha!
A jutro wieczorem ponowna walka z nierównym systemem w nierównym mieście. Następnie wyczekiwany odpoczynek w Bieszczadach z moją Lady i wariującą w brzuszku córeczką. Oby pogoda dopisała!

piątek, 26 kwietnia 2013

Pozmieniało się

Przyjechałem w Bieszczady po ciężkiej nocy. Niby miało być spokojnie, ale ćpiąca młodzież pokrzyżowała moje plany na odpoczynek. Później wypadek i pisanie sprostowania z jakichś czynności podjętych końcem stycznia. Ostatecznie dotarłem do domu przed południem i trafiłem na świeże pierożki. Lubię przyjeżdżać nad jezioro, kiedy dopisuje pogoda. Mogę powspominać dawne czasy, kiedy miałem tu swój kąt. Z małżonką poszliśmy na spacer, a wieczorem przejażdżka samochodem po bezdrożach jak za czasów, kiedy musiałem się starać :D
Pozmieniało się, moje życie jest już inne. Nastoletnie problemy odeszły w niepamięć, teraz przynajmniej nie ma czasu na głupoty. Świadomość kolejnego dnia roboczego dodaje sił.

Nie mogę się już doczekać mojej córeczki.
W oczekiwaniu na maleństwo...

czwartek, 18 kwietnia 2013

Pozimka

No i zrobiło się rewelacyjnie na zewnątrz. Można wreszcie zrzucić z siebie kilogramy ubrań, które zalegały przez całą zimę na ciele.
W oczekiwaniu na córcię zakupiłem na znanym portalu aukcyjnym wózek oraz fotelik. Po ich odebraniu do niektórych członków rodziny chyba dopiero doszło, co się tak naprawdę dzieje :-) Co prawda przesunęła się nieco data przyjścia na świat, ale ja i tak obstawiam  że za dwa miesiące o tej porze będę trzymał ją na rękach.
MOJA CÓRCIA :-)

środa, 3 kwietnia 2013

Jesteśmy mocni!

Przeworsk był swoistym egzaminem wiary. Nie tylko trzeba było wykazać się mocą duchową, ale też odpornością na warunki atmosferyczne. Musiałem dbać o ciężarówkę, żeby nie rozchorowała mi się. Wrażenia - niezapomniane. Uwielbiam słuchać Diakonię Muzyczną na żywo. Z Beatą Bednarz koncert był jeszcze lepszy i napawał mnie radością. Choć na zewnątrz minus kilkanaście, to w sercu wrzątek. Zdobyłem wiele nowych piosenek religijnych, których słucham nocami, gdy zaśnie moje Słoneczko.
Bóg jest wielki, nie ma to tamto. Żaden znajomy, przyjaciel czy jakakolwiek inna osoba nie wypełni pustki, którą można odczuć w sercu, gdy Boga brak. On jest lekarstwem na wszystko..
Jesteśmy mocni wiarą i nadzieją!

środa, 20 marca 2013

News

Wielkimi krokami zbliża się wyjazd do Przeworska. Oby w tym roku pogoda dopisała, bo w Łańcucie nie było za ciekawie. Wielki Post to dla katoli czas odnowy duchowej. U mnie jest z tym różnie, bo zazwyczaj chciałbym naprawiać świat, kiedy okres wielkanocny dawno się skończył. Ale na to chyba nigdy nie jest za późno. W sferze duchowej nie czuję się od dłuższego czasu za dobrze. Niby mam wszystko, co potrzeba by dobrze przeżyć choćby tą niedzielną Eucharystię, ale jak przyjdzie co do czego, to zwycięża lenistwo. Trzeba pogonić rogatego sakramentem pokuty i przyjąć Komunię, żeby przypadkiem nie obudzić się jak będzie za późno.
Z niecierpliwością czekam na wiosnę i lato. Mam tyle rzeczy do zrobienia, choćby do pogrzebania przy aucie, a tu pogoda jest ważna. Ale z uśmiechem na twarzy patrzę, jak śnieg zamienia się w wodę.
Obsesji muzycznych sporo, ciągłe słuchanie tych samych kawałków motywuje mnie do znalezienia jakichś nowych. A dziś, muzyk pochodzący z Rosji - Zveri. Gość imponuje mi ilością ciekawych teledysków do swoich utworów. Poniżej jeden z nich - jakaś historyjka miłosna. Przyjemnie się ogląda :-)

piątek, 1 marca 2013

Uwielbiam wieczorami bawić się z córeczką w dotyk. Dwa razy stukam w brzuszek palcem, ona odstukuje raz. Ja dwa razy, ona raz. I tak do znudzenia. Kiedy przychodzę do niej po całym dniu nieobecności i zaczynam coś mówić, od razu zaczyna pływać, choć wcześniej była spokojna.
Coś jest w stwierdzeniu, że dla takich momentów warto żyć.

 Nie mogę się doczekać..

sobota, 16 lutego 2013

Wielkimi krokami zbliża się SMAP w Przeworsku. Chciałbym i w tym roku, w miarę możliwości pojechać w dniu kulminacji, czyli w sobotę. Zapowiada się ciekawe spotkanie, może uda się wzmocnić trochę podupadłą wiarę.
Wracając do. Ksiądz, który spala plastikowe śmieci w metalowym koszu, pośrodku miasta, z którego wydobywa się gryzący dym zasługuje na surową karę finansową. Niewiele brakowało, a ukarałbym "świecącego przykładem" posłannika Chrystusa, ale schował się przede mną w kościele. Jego szczęście.