środa, 31 października 2012

Będę ojcem, z tego co mi wiadomo. Wieść ta nie wzruszyła zbytnio moimi ramionami, wszakże spodziewałem się i nawet oczekiwałem w głębi serca małego brzdąca. Jestem dumny, choć w życiu codziennym pojawiło się więcej pytajników. Ale wszystko jest do ogarnięcia.
Będąc w Chinach kupiłem sobie telefon, który szedł do Polski niecałe trzy tygodnie. Jeżynka spisuje się świetnie. I ta cena, 100 dolarów za nówkę, a u nas ponad 600 zł.
Z żółtymi trzeba żyć dobrze :-)

sobota, 20 października 2012

Ślub

No i po ślubie. Minął również miesiąc miodowy, po którym wróciłem do szarej rzeczywistości. Blokowisko mi nie służy. Brak mi tu przestrzeni, o którą tak łatwo na wsi. Jest duszno i ciasno, a z nudów można dostać choroby psychicznej. Jedyne co mnie cieszy to jesień - moja ukochana jesień. Chciałbym tak sobie któregoś razu pochodzić z babą po górach, pośród latających, złocistych liści.
Z każdym nowym dniem czuję zalety małżeństwa. Wszystko jest trudniejsze, a jednocześnie - prostsze. Nawet rozmowy z nią nabrały jakiegoś innego znaczenia. Nie ma pytań o to, czy ze sobą będziemy, czy uda się przetrwać w tym świecie. Poradzimy sobie.


poniedziałek, 3 września 2012

Za pięć dni ślub. Tak, to odpowiednia droga i odpowiedni na nią czas. Wielką sztuką będzie opanowanie swojej osobowości, ujarzmienie zalet, a także powstrzymywanie zbyt długiego języka. Już dziś twierdzę, że jestem szczęśliwym człowiekiem, mimo, że grzesznym i słabym. Gdzieś w tym wszystkim tkwi siła, której nie rozumiem. Pewnie była ze mną wtedy, gdy świadomie zabierałem Mu piękną... Bo kto mógłby się oprócz Niego nie zgodzić?

Życzę sobie wiary i odwagi, by nie zniszczyć tego, co kwitło we mnie przez okres dorastania. Chcę dumnie i ze świadomym sercem powiedzieć "tak, Panie". Chcę pozostawić u Jego stóp sprawy dla mnie najtrudniejsze. To ode mnie zależy, na co postawię w naszym wspólnym życiu.
Wszystkiego najlepszego, Robert.

wtorek, 24 lipca 2012

Love is for free

Napisanie mongolskiej teorii jest wysiłkiem, którego wcześniej nie zauważałem (domyślam się, że go nie było). Kiedy pisze się rzadziej, ciężko rozpocząć jakąś kwestię. Chyba wyszedłem z wprawy, a za wszystko obwiniam wszechobecne lenistwo. Czasami leżę na łóżku i rozmyślam, co mógłbym zrobić na rzecz tego świata, gdyby to i owo. Gdybanie stało się chlebem powszednim, który nie karmi, a wierci w mózgu dziurę wielkości wszechświata. Dobrze, że chociaż wyszukiwanie obsesyj jest wciąż na tym samym poziomie.

Człowiek musi się dzielić sobą, bo egoizm zabija w niewyobrażalny sposób. Można obudzić się któregoś ranka i pomyśleć "kurna, czy ja to rzeczywiście ja?!".
Jak mawiała Agatka - "Tak naprawdę w życiu to nie powinno się chcieć uciekać od siebie, bo potem bardzo trudno jest do siebie wrócić, a kiedy już się wróci, można siebie nie rozpoznać, bo czas ciągle płynie..."

sobota, 12 maja 2012

Manele

- Dzień dobry, kontrola drogowa. Poproszę prawo jazdy.
- Nie mam.
- Dlaczego Pan nie ma?
- Zabrał mi Pan...


Kolejne tygodnie uciekają. Mniej mam ostatnio czasu dla znajomych. Niby przesiaduję całymi dniami w domu, ale jak przyjdzie co do czego, to każdy narzeka, że rzadko się do niego odzywam. W pracy zapieprz, bo gówniarzeria zaczyna przesiadywać nocami w parkach i trzeba się z nimi naciągać. A mi ostatnio łatwo podnieść ciśnienie, wystarczy jeden głupi tekst i kończy się dzień dziecka. Chore społeczeństwa trzeba leczyć, najlepiej oddziałując na ich kieszeń. Ponadto, rozpoczął się sezon dawców organów na dwóch kółkach. Jeden z tubylców poszedł już do piachu, oczywiście przez prędkość, brawurę i głupotę.

Jestem bardzo zachwycony z mojej Kinuśki. Dziewczę robi tak dobrą pomidorową, że dzisiaj zjadłem trzy talerze pod rząd. Gotowanie idzie jej znakomicie. Muszę przyznać, że lubię dbać o swój brzuszek, dlatego przy wyborze partnerki życiowej stawiałem przede wszystkim na jej relacje z kuchnią :-)
Bardzo mi na niej zależy.

Obsesją jest rumuński kawałek w stylu manele. Cudowny.

czwartek, 3 maja 2012

Duchu Święty przyjdź

Nie ma większej radości, jak powracać do Pana. Nawet muśnięcie Go palcem potrafi przywrócić uśmiech na twarzy. Pokochać Chrystusa to wielki wyczyn. Zdarza się, że ciężko zdobyć się na spontaniczne myślenie o Nim, choć przez parę minut w ciągu tygodnia. A On czeka na mnie tuż za rogiem i odpowiada na każde wołanie. Nie tak dawno szepnął "pójdź za mną". Ciekawe, który to już raz w życiu..

Oddaję Ci moją słabość. Moją bezradność, strach i zwątpienie. Tylko Ty jesteś w stanie uleczyć duszę człowieka strapionego, rozpaczliwie wołającego o Twe miłosierdzie. Przymnóż wiary oraz dodaj sił, gdy odwracam się od Ciebie. Wypełnij pustkę w sercu Miłością.
Przybądź Duchu Święty.


czwartek, 29 marca 2012

Wypomnę wszystko

Nie lubię jak ktoś wyśmiewa "z ukrycia". Lepiej powiedz wprost, że coś Cię we mnie bawi lub wprawia w osłupienie, zamiast robić z siebie idiotę. Jestem bardzo wyczulony na takie rzeczy i od razu je zauważam.
Za krótko się znamy? Sorry Winnetou, ale to nasza decyzja. Ty byś pewnie rozegrał to LEPIEJ. Więc jak?
Czekam na Twe dobre rady na temat "jak idealnie przeżyć życie".

Przepiękna pieśń na kończący się Wielki Post. Słucham i odpływam.