piątek, 27 października 2023

Piątek

 Dziś zabieram dzieci do dziadków. Odpocznę trochę, pójdę do kuzyna, porozmawiamy, pośmiejemy się. Napisałem we wtorek sms-a do Ojca Rafała w sprawie terminu spowiedzi generalnej, ale nie było żadnej reakcji. Może odczytał i zapomniał, może nie odczytał, może podał mi zły numer. Po weekendzie będę chciał się przypomnieć, bardzo mi na tym zależy. Jutro o 18:00 jest spotkanie wspólnoty Sychar. Bardzo chciałbym pojechać, poznać tych ludzi. Na pewno pomogą mi w bieżących tematach związanych z rozwodowymi formalnościami. Nigdy tego nie przechodziłem, choć na prawie coś się tam znam. Będę bronił naszego małżeństwa samodzielnie, niepotrzebny mi żaden pełnomocnik. Tą kasę wolę dać dzieciom. Odezwałem się dzisiaj do Ciebie w sprawie zakupu butów dla dzieci. Przez moment widziałem w Twoich oczach jak bardzo masz mnie gdzieś...

Jezu,
nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie 

czwartek, 26 października 2023

Bądź mi Panie drogowskazem

Dziś było trochę lepiej. Dopiero teraz dostrzegłem, że regularność w zażywaniu tabletek jest priorytetem, co nie było dla mnie takie oczywiste. Zastanawiam się jak będzie wyglądało moje życie po rozwodzie. Pewne sprawy są obecnie niewyobrażalne i dlatego za wszelką cenę nie chcę do niego dopuścić. Kroki, które poczyniłem od początku października i które mam w planach powinny wystarczyć do wykazania przez sądem gotowości moralnej do podjęcia próby ratowania związku. Jeśli tylko Twój wniosek zostałby z jakiegoś powodu odrzucony miałbym czas na wdrożenie jakichś planów naprawczych. Może w końcu ruszyłbym Twoje stalowe serce. Zastanawiam się, czy naprawdę jesteś taka twarda i bezwzględna i naprawdę żywo mnie nienawidzisz? Nie wiem co dzieje się w Twojej głowie, nie wiem co czujesz i jakie masz plany. Codziennie mijasz się dziesiątki razy z człowiekiem, który jest gotów zrobić dla naszego małżeństwa naprawdę wiele, pójść na różne kompromisy, rzucić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i złe nawyki. Dam Ci siebie takiego, jakim pewnie nigdy nie byłem. Zechciej tylko kiwnąć palcem na leżącego i skomlącego, czującego się jak śmieć człowieka. Nawet skazani na śmierć mieli prawdo do ostatniego życzenia.

Chrystusie frasobliwy
niech się stanie Twoja a nie moja wola
wierzę, że w końcu poskładasz nas w całość
ulituj się nade mną - grzesznikiem
i zawsze się trzymajmy razem
bądź mi Panie drogowskazem

środa, 25 października 2023

Dio come vorrei

Wczoraj byłem na pieszej wyprawie po górach. Zapomniałem wziąć ze sobą tabletek od świra i zemściło się to na mnie wieczorem. Czułem się jak gówno. Zażyłem co prawda nocną dawkę i spałem jak suseł, ale dzisiaj, pomimo powrotu do lekowego rytmu mam takiego dziwnego kaca moralnego. Jestem niby spokojny, ale w głowie znowu plączą się dziwne myśli. Przed chwilą chciałem iść z "małym krzaczkiem" na różaniec przed nadchodząca komunią, ale tego też mi nie wolno. Mam chodzić na różaniec dla dorosłych. Do niczego nie mam już prawa, dalsze życie będzie toczyć się wyłącznie po Twojemu. Ja mogę przyglądać się mu jedynie z boku i najlepiej nie przeszkadzać. To takie przykre, kiedy zdobywam się na dobre uczynki w Twoją stronę, próbuję coś zmienić w tej beznadziejnej sytuacji, ale za każdym razem jestem gaszony jak pet. Może Pan z Góry odnotowuje takie plusy z zachowania w swoim kajecie, a kiedy przyjdzie czas wywiadówki - pochwali.

Matko Boża Łopieńska,
otwórz zeszyt na stronie 1310
i pomóż urzeczywistnić moje błagania

poniedziałek, 23 października 2023

Bo ja mam lato za pasem

Kolejny dzień zleciał na rozpamiętywaniu przeszłości. Nie mogę się skupić na prostych czynnościach. Czuję, że mimowolnie zawalam ważne sprawy, przez co mogę wpędzić się w jakieś kłopoty, choćby w pracy. Nie potrafię patrzeć, jak żona przechodzi obok mnie obojętnie i zupełnie nie zwraca uwagi, jakbym nie istniał. Nie przypuszczałem, że kobieta potrafi tak mocno odciąć się od faceta, którego realnie nienawidzi. Zrobiłem dzisiaj kolejne, bezinteresowne gesty w jej stronę. Chyba ją tym denerwuję jeszcze bardziej. Sam już nie wiem co mam robić, czy zachowywać się normalnie w tej popapranej sytuacji, czy próbować może zabiegać, wykonywać te dobre uczynki?
Boję się listonosza. Nerwowo wyczekuję dnia, kiedy wręczy najgorszy w życiu list.

Święty Michale Archaniele, broń mnie w walce...
bądź w trakcie największej zawieruchy
ustawiaj do pionu, kiedy zacznę się wywracać
jestem sam i potrzebuję Cię jak nigdy

niedziela, 22 października 2023

Może to tylko zły sen...

Nie przypuszczałem, że taki temat pojawi się na tym blogu. Jest dwudziesty drugi października dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku. Siedzę w pokoju, za oknem pada deszcz. Moja wspaniała żona, kobieta, z którą miałem pokonać każdą wyboistą drogę swojego życia chce odejść. Dzieci bawią się beztrosko w pokoju i nie rozumieją, że ponad nimi trwa właśnie walka o przyszłość ich samych, oraz o przyszłość ich mamy i taty, którzy jedenaście lat temu ślubowali, że nie opuszczą się aż do śmierci. Złożyłaś pozew o rozwód i to teraz, kiedy myślałem, że nareszcie zaczniemy coraz lepiej się dogadywać, że miłość, którą sobie obiecywaliśmy uwidoczni się w naszym małżeństwie. Poprzedni rok był dla mnie wyjątkowo trudny, straciłem dziesiątki włosów na głowie martwiąc się o to, gdzie będziemy mieszkać i czy w tej beznadziejnej sytuacji na rynku nieruchomości znajdziemy własny kąt. Udało się, a z mojego serca spadł ogromny, ciężki głaz. W tej gonitwie zapomniałem, że mam także Ciebie.

Dziś, kiedy moje serce przepełnia miliard myśli, kiedy czuję, że nasze cywilne zobowiązanie niebawem wygaśnie, kiedy odejdziesz na zawsze z domu i zabierzesz mi dzieci, kiedy nie będę miał w zasadzie żadnego wpływu na ich wychowanie, kiedy nie chcesz ze mną w ogóle rozmawiać i jesteś totalnie obojętna na mój los chciałbym się pomodlić. Jeszcze nie wszystko skończone. Może i w Twoim sercu zapadła klamka i podjęłaś decyzję, od której nie ma odwrotu. Ja mam jeszcze resztki nadziei i wiarę w Boga, który może wszystko.

Błogosławiona Rodzino Ulmów,

prowadźcie mnie w tej ciężkiej drodze
którą Wy pokonaliście w najlepszy możliwy sposób
proszę o siłę na trudne momenty
które są dopiero przede mną
wstawiajcie się za naszym małżeństwem przed obliczem Boga
krzyczcie w niebie, że zawierzam Mu swoją przyszłość,

Amen.




środa, 8 marca 2023

Jak to jest z tym życiem po śmierci?

Nie wiem. I chyba bardzo dobrze, bo ta wiedza mogłaby sporo namieszać w rzeczywistości, jaką znamy. Myślę, że po części ta niepewność ukształtowała ludzki świat właśnie w taki sposób. Inaczej mielibyśmy miliardy ludzi szykujących się na śmierć i to, co będziepo niej. A teraz mamy różnorodność: niedowiarków, wierzących, tracących wiarę, powracających. Mamy wielu bogów, wymyślamy nowych i zapominamy o innych. Ostatnio wszędzie mowa o śmierci. Tam wojna, tu ktoś kogoś zabił, ktoś zmarł, a ktoś dopiero zaczął ciężko chorować. Chyba to ja się starzeję i za bardzo przeżywam, bo w gruncie rzeczy zawsze tak było. Nie mam jakiejś obsesji, ale dużo o tym myślę, zresztą jak widać ten blog również ukierunkowany jest od pewnego czasu na tematy ostateczne.

Coraz częściej uznaję jedno za pewnik. Niezależnie od tego co będzie po mojej śmierci, niezależnie czy cokolwiek będzie po mojej śmierci, niezależnie od tego czy obecne życie jest projekcją jak postulują niektórzy naukowcy - ja wiem jedno. Piękno i złożoność codzienności, przeżytych chwil, ale przede wszystkim napotkanych ludzi utwierdza mnie w przekonaniu, że to nie może być przypadek. Świat jest zbyt perfekcyjny i zbyt niepojęty, aby próbować go wytłumaczyć. Wierzę, że to się nie skończy na jakimś prostym ustaniu procesów życiowych zlepku białek. Chcę poznać to, co będzie później i się tym cieszyć przez wieczność.


A może to ostatni raz
Życie tak cieszy blaskiem dnia,
Może skończy się, za chwilę, się podróż ta.
A może to ostatni dzień
I w sercu już na zawsze noc,
Smutna i samotna jak kiepski los.

A. Koczewski

wtorek, 22 listopada 2022

Ku pamięci Taty

Agolu, wspomniałem Twojego Tatę w modlitwie. On już odszedł na zawsze, ale pozostawił po sobie przede wszystkim wspaniałą córkę, która (mam nadzieję) przeżyje życie zgodnie z Jego ostatnią wolą.

Kto powiedział, że cierpienie musi uszlachetniać wyłącznie cierpiącego? Niestosowne byłoby odwoływanie się do trudności, z jakimi musiał się zmierzyć Twój Tato w swoich ostatniej części życia.
Wydaje mi się, że każdy człowiek, który potrafi wyciągnąć te dobre wnioski z cierpienia innych jest wystarczającym przykładem mojej mongolskiej teorii. Wydaje mi się także, że (prawie na pewno) cierpiący człowiek potrafi zrozumieć drugiego, cierpiącego człowieka. W swojej biedzie, bezradności, a czasami może w fizycznym upodleniu z powodu choroby, kiedy może i przeklina ziemię, po której dotychczas stąpał - może wtedy jedyną wartością jest zrozumienie. Zrozumienie kolegi z sali, nieżyjącego od dwudziestu już lat przyjaciela lub nieprzyjaciela, który mierzył się z tym samym cierpieniem. Nic odkrywczego, a może zwykły bullshit.
Teorii tej będę bronił, mam nadzieję także wtedy, kiedy przyjdzie czas mojej próby.

O ile zaświaty istnieją i przyjdzie nam kiedyś spotkać się po drugiej stronie - przypomnij mi, żeby sprawdzić mongolską teorię o cierpieniu, które uszlachetnia. Może Allah zacznie śmiać się ze mnie do łez, a może przyzna mi rację. 
Rzeknę wtedy - "a nie mówiłem?"


Wieczny odpoczynek, racz Mu dać, Panie...