piątek, 1 marca 2013

Uwielbiam wieczorami bawić się z córeczką w dotyk. Dwa razy stukam w brzuszek palcem, ona odstukuje raz. Ja dwa razy, ona raz. I tak do znudzenia. Kiedy przychodzę do niej po całym dniu nieobecności i zaczynam coś mówić, od razu zaczyna pływać, choć wcześniej była spokojna.
Coś jest w stwierdzeniu, że dla takich momentów warto żyć.

 Nie mogę się doczekać..

sobota, 16 lutego 2013

Wielkimi krokami zbliża się SMAP w Przeworsku. Chciałbym i w tym roku, w miarę możliwości pojechać w dniu kulminacji, czyli w sobotę. Zapowiada się ciekawe spotkanie, może uda się wzmocnić trochę podupadłą wiarę.
Wracając do. Ksiądz, który spala plastikowe śmieci w metalowym koszu, pośrodku miasta, z którego wydobywa się gryzący dym zasługuje na surową karę finansową. Niewiele brakowało, a ukarałbym "świecącego przykładem" posłannika Chrystusa, ale schował się przede mną w kościele. Jego szczęście.

piątek, 8 lutego 2013


gdy zasypiam w sobotę wieczorem
szepczesz do mnie sercem
lekko muskasz i łaskoczesz
napełniasz tęczowym głosem

wyczuwalną, namacalną
pachniesz radością
słodyczą niezmierzoną
wytęsknioną
wręcz wyśnioną

smakujesz nektarem w tej baśni
cenną kroplą majowego miodu
zatopioną w Twym ciele
jeszcze chwila
i pochłonę Cię subtelnym dotykiem
lub nieśmiałym pocałunkiem

sobota, 2 lutego 2013

Demonicznie

Interwencja w odległej wiosce, gdzieś przed północą. Mężczyzna dzwoni, że chce popełnić samobójstwo. Zjawiamy się w kilkanaście minut później, on czeka na nas przy drodze. Wysiadamy, rozmawiamy. Opowiada nam pokrótce historię swojego trzydziestoletniego życia, wyjawia najważniejsze problemy i rozterki. Ma ponad trzy promile, ale rozmawia się z nim lepiej niż z niejednym trzeźwym. Mężczyzna prosi nas, by zorganizować mu jakąś pomoc, ponieważ nie jest pewny czy nie zrobi sobie czegoś dzisiejszej nocy. Dzwonimy po karetkę. W międzyczasie próbujemy uzyskać dokument tożsamości. Desperat wyjaśnia, że ma go w domu - wskazuje na walącą się chałupę pamiętającą czasy pierwszej wojny światowej, w której mieszka sam. Wchodzimy do środka. Prądu nie ma od kilku lat - niezapłacone rachunki, to samo z wodą. Jest zimno, bo opał kosztuje. Czuć stęchliznę, jest tak jakoś nieprzyjemnie. Kolega oświetla swoją mini-latarką przedpokój i kuchnię. Trzydziestolatek dobywa z szuflady portfel i wyciąga z niego dowód. Ja rozglądam się po pomieszczeniu. Niewiele widać, więc zabieram koledze latarkę i świecę po ścianach. Porozwieszanych kilka zdjęć porno, w rogu leży przechylony krzyż. Na półkach oraz na stole w kuchni dostrzegam parę książek. Rzucam na nie kątem oka i czuję ciarki, oraz spływający po plecach zimny pot. Każda z okładek zawiera tytuł nawiązujący do demona, oraz ilustracje jakichś paskudnych, rogatych istot, które ciężko sobie nawet wyobrazić. W momencie orientuję się co jest na rzeczy, więc chwytam kolegę za ramię i mówię mu na ucho "spadamy". Widzę, że zrozumiał.
Po wyjściu z domu desperat opowiada nam o swoich próbach samobójczych oraz wizjach, które ma na co dzień, opisuje ze szczegółami nawiedzające go istoty. Opis każdej z nich jest identyczny jak te, które pamiętam z jakichś artykułów, obrazów. Czuję coraz większą strugę lodowatego potu oraz ściśnięte gardło, przez które ledwo oddycham. Nie ma słów opisujących tamtą sytuację.
Karetka zjawia się szybko, zabiera mężczyznę na pokład, odjeżdżają. Jeszcze przez chwilę zerkam na walącą się chałupę, która dopiero teraz zaczyna działać na moją wyobraźnię. Wracamy do miasta, kolega opowiada o swoich spostrzeżeniach z interwencji, pokrywającymi się z moimi....

czwartek, 17 stycznia 2013

Kolejna baba w domu to dylemat, z którym mój mózg bije się od pewnego czasu. Włosy mi wyjdą z głowy, jak przyjdzie jednej i drugiej zafundować nowe kosmetyki, ciuszki, albo Bóg wie co. I znów będę skazany na samotne kręcenie przy silniku, nikt mi nie poda młotka, gdy będę stał na drabinie, a meble będę musiał wnosić do domu sam.
Zaczną się także odwiedziny adoratorów w późnych godzinach nocnych, a gatunek rodu J. pójdzie w zapomnienie wraz z moją śmiercią.
W głębi serca córcia chodziła mi po głowie od samego początku. Ubiorę ją w ładne ciuszki i będę śmigał po wsi aż do znudzenia :-)

sobota, 29 grudnia 2012

Kilogramy, które nabyłem w trakcie świąt czas zrzucić. Co prawda zamierzam wziąć się za siebie dopiero w nowym roku, ale już dziś opracowuję misterny plan, który pomoże mi znienawidzić ulubione przysmaki. Tak w ogóle to chcę zadbać o swoje zdrowie, bo kilka rzeczy zaczyna już szwankować. Człowiek używa swojego ciała w rozrzutny sposób, a później wychodzą tego skutki - i to w najmniej oczekiwanym momencie.
Niebawem dowiem się, jakiej płci będzie nasz mały brzdąc. Od tego zależy wybór imienia, które jest przedmiotem sporów między mną, a małżonką. I choć ma ono najmniejsze znaczenie, to uwidacznia się w takich momentach nasza obopólna upartość. Przechylanie szalki na swoją stronę zajeżdża mi egoizmem. Trzeba się poprawić.

Obsesje ciągle w okolicach kaszubszczyzny.

sobota, 15 grudnia 2012

Ciężarna to utrapienie dla wszystkich wokół. A kto jest najbliżej ciężarnej i najczęściej obok niej przebywa, temu obrywa się najbardziej. Burza hormonów w ciele kobiety podczas ciąży nieporównywalna jest z tym, co daje znany wszystkim PMS :-)
Najlepszym rozwiązaniem jest kupić dobre stopery do uszu, wyjść z domu na parę godzin, albo nie odzywać się przecząco do swej lubej. Wszak każda próba ingerencji w jej świat, lub jakiekolwiek zaprzeczenie jej pomysłom kończy się trzecią wojną światową.

Obsesja muzyczna na dziś to świetna, taneczna piosenka kaszubskiej wokalistki, która śpiewała niegdyś w Ha-Dwa-O.