Za pięć dni ślub. Tak, to odpowiednia droga i odpowiedni na nią czas. Wielką sztuką będzie opanowanie swojej osobowości, ujarzmienie zalet, a także powstrzymywanie zbyt długiego języka. Już dziś twierdzę, że jestem szczęśliwym człowiekiem, mimo, że grzesznym i słabym. Gdzieś w tym wszystkim tkwi siła, której nie rozumiem. Pewnie była ze mną wtedy, gdy świadomie zabierałem Mu piękną... Bo kto mógłby się oprócz Niego nie zgodzić?
Życzę sobie wiary i odwagi, by nie zniszczyć tego, co kwitło we mnie przez okres dorastania. Chcę dumnie i ze świadomym sercem powiedzieć "tak, Panie". Chcę pozostawić u Jego stóp sprawy dla mnie najtrudniejsze. To ode mnie zależy, na co postawię w naszym wspólnym życiu.
Wszystkiego najlepszego, Robert.
poniedziałek, 3 września 2012
wtorek, 24 lipca 2012
Love is for free
Napisanie mongolskiej teorii jest wysiłkiem, którego wcześniej nie zauważałem (domyślam się, że go nie było). Kiedy pisze się rzadziej, ciężko rozpocząć jakąś kwestię. Chyba wyszedłem z wprawy, a za wszystko obwiniam wszechobecne lenistwo. Czasami leżę na łóżku i rozmyślam, co mógłbym zrobić na rzecz tego świata, gdyby to i owo. Gdybanie stało się chlebem powszednim, który nie karmi, a wierci w mózgu dziurę wielkości wszechświata. Dobrze, że chociaż wyszukiwanie obsesyj jest wciąż na tym samym poziomie.
Człowiek musi się dzielić sobą, bo egoizm zabija w niewyobrażalny sposób. Można obudzić się któregoś ranka i pomyśleć "kurna, czy ja to rzeczywiście ja?!".
Jak mawiała Agatka - "Tak naprawdę w życiu to nie powinno się chcieć uciekać od siebie, bo potem bardzo trudno jest do siebie wrócić, a kiedy już się wróci, można siebie nie rozpoznać, bo czas ciągle płynie..."
Człowiek musi się dzielić sobą, bo egoizm zabija w niewyobrażalny sposób. Można obudzić się któregoś ranka i pomyśleć "kurna, czy ja to rzeczywiście ja?!".
Jak mawiała Agatka - "Tak naprawdę w życiu to nie powinno się chcieć uciekać od siebie, bo potem bardzo trudno jest do siebie wrócić, a kiedy już się wróci, można siebie nie rozpoznać, bo czas ciągle płynie..."
sobota, 12 maja 2012
Manele
- Dzień dobry, kontrola drogowa. Poproszę prawo jazdy.
- Nie mam.
- Dlaczego Pan nie ma?
- Zabrał mi Pan...
Kolejne tygodnie uciekają. Mniej mam ostatnio czasu dla znajomych. Niby przesiaduję całymi dniami w domu, ale jak przyjdzie co do czego, to każdy narzeka, że rzadko się do niego odzywam. W pracy zapieprz, bo gówniarzeria zaczyna przesiadywać nocami w parkach i trzeba się z nimi naciągać. A mi ostatnio łatwo podnieść ciśnienie, wystarczy jeden głupi tekst i kończy się dzień dziecka. Chore społeczeństwa trzeba leczyć, najlepiej oddziałując na ich kieszeń. Ponadto, rozpoczął się sezon dawców organów na dwóch kółkach. Jeden z tubylców poszedł już do piachu, oczywiście przez prędkość, brawurę i głupotę.
Jestem bardzo zachwycony z mojej Kinuśki. Dziewczę robi tak dobrą pomidorową, że dzisiaj zjadłem trzy talerze pod rząd. Gotowanie idzie jej znakomicie. Muszę przyznać, że lubię dbać o swój brzuszek, dlatego przy wyborze partnerki życiowej stawiałem przede wszystkim na jej relacje z kuchnią :-)
Bardzo mi na niej zależy.
- Nie mam.
- Dlaczego Pan nie ma?
- Zabrał mi Pan...
Kolejne tygodnie uciekają. Mniej mam ostatnio czasu dla znajomych. Niby przesiaduję całymi dniami w domu, ale jak przyjdzie co do czego, to każdy narzeka, że rzadko się do niego odzywam. W pracy zapieprz, bo gówniarzeria zaczyna przesiadywać nocami w parkach i trzeba się z nimi naciągać. A mi ostatnio łatwo podnieść ciśnienie, wystarczy jeden głupi tekst i kończy się dzień dziecka. Chore społeczeństwa trzeba leczyć, najlepiej oddziałując na ich kieszeń. Ponadto, rozpoczął się sezon dawców organów na dwóch kółkach. Jeden z tubylców poszedł już do piachu, oczywiście przez prędkość, brawurę i głupotę.
Jestem bardzo zachwycony z mojej Kinuśki. Dziewczę robi tak dobrą pomidorową, że dzisiaj zjadłem trzy talerze pod rząd. Gotowanie idzie jej znakomicie. Muszę przyznać, że lubię dbać o swój brzuszek, dlatego przy wyborze partnerki życiowej stawiałem przede wszystkim na jej relacje z kuchnią :-)
Bardzo mi na niej zależy.
Obsesją jest rumuński kawałek w stylu manele. Cudowny.
czwartek, 3 maja 2012
Duchu Święty przyjdź
Nie ma większej radości, jak powracać do Pana. Nawet muśnięcie Go palcem potrafi przywrócić uśmiech na twarzy. Pokochać Chrystusa to wielki wyczyn. Zdarza się, że ciężko zdobyć się na spontaniczne myślenie o Nim, choć przez parę minut w ciągu tygodnia. A On czeka na mnie tuż za rogiem i odpowiada na każde wołanie. Nie tak dawno szepnął "pójdź za mną". Ciekawe, który to już raz w życiu..
Oddaję Ci moją słabość. Moją bezradność, strach i zwątpienie. Tylko Ty jesteś w stanie uleczyć duszę człowieka strapionego, rozpaczliwie wołającego o Twe miłosierdzie. Przymnóż wiary oraz dodaj sił, gdy odwracam się od Ciebie. Wypełnij pustkę w sercu Miłością.
Przybądź Duchu Święty.
Oddaję Ci moją słabość. Moją bezradność, strach i zwątpienie. Tylko Ty jesteś w stanie uleczyć duszę człowieka strapionego, rozpaczliwie wołającego o Twe miłosierdzie. Przymnóż wiary oraz dodaj sił, gdy odwracam się od Ciebie. Wypełnij pustkę w sercu Miłością.
Przybądź Duchu Święty.
czwartek, 29 marca 2012
Wypomnę wszystko
Nie lubię jak ktoś wyśmiewa "z ukrycia". Lepiej powiedz wprost, że coś Cię we mnie bawi lub wprawia w osłupienie, zamiast robić z siebie idiotę. Jestem bardzo wyczulony na takie rzeczy i od razu je zauważam.
Za krótko się znamy? Sorry Winnetou, ale to nasza decyzja. Ty byś pewnie rozegrał to LEPIEJ. Więc jak?
Czekam na Twe dobre rady na temat "jak idealnie przeżyć życie".
Za krótko się znamy? Sorry Winnetou, ale to nasza decyzja. Ty byś pewnie rozegrał to LEPIEJ. Więc jak?
Czekam na Twe dobre rady na temat "jak idealnie przeżyć życie".
Przepiękna pieśń na kończący się Wielki Post. Słucham i odpływam.
piątek, 16 marca 2012
Głupi jesteś. Ale mnie przytul...
Lubię dawać jej prezenty. To mój niewymuszony odruch, który przychodzi spontanicznie, w różnych dziwnych momentach. Wręczając te marne gadżety widzę w jej oczach radość, słyszę ją także w lekko drżącym głosie. Karmię się tym. Serce nakazuje zamknąć oczy i delektować się magiczną chwilą, rozum krzyczy, że to nieestetyczne dla faceta.
Po jakimś czasie udajemy się w swoje strony. Otwieram kłódkę założoną na mój bank pamięci, przywołuję na nowo tamten moment i rozkoszuję się nim w samotności.
Wykiwała mnie - myślę sobie po paru chwilach. Zanim dałem jej ten kawałek plasteliny, ulepiła z niego naszą wspólną, chwiejną tożsamość. I bądź tu domyślnym facetem...
Po jakimś czasie udajemy się w swoje strony. Otwieram kłódkę założoną na mój bank pamięci, przywołuję na nowo tamten moment i rozkoszuję się nim w samotności.
Wykiwała mnie - myślę sobie po paru chwilach. Zanim dałem jej ten kawałek plasteliny, ulepiła z niego naszą wspólną, chwiejną tożsamość. I bądź tu domyślnym facetem...
środa, 7 marca 2012
Rock'n'Rumun
Wszystko w moim życiu jest idealnie zaplanowane, każda sekunda jest już pewna. Generalnie muszę stwierdzić, że od zawsze mam lepiej niż inni. Wszystko dostaję gotowe na tacy, mój wkład i wysiłek jest zawsze minimalny. Kiedy dzieje się źle, wystarczy, że napomknę Wodzowi o swej strasznej niedoli i w momencie dostaję pakiet w wersji "light". Mam nadzieję, że obecny stan rzeczy się nie zmieni :-)
Dziś robiłem naleśniki z mega zajefajnym farszem (pieczarki, tuńczyk, kukurydza, oliwki oraz ser żółty). Wyszły bombowe, tylko nie mogę zrozumieć jednej rzeczy: dlaczego z porcji na piętnaście naleśników wyszło mi tylko siedem? Gdybym chciał przygotowaną ilość ciasta podzielić na tyle części, to po usmażeniu byłyby przezroczyste :-) Widocznie pani, która pisała przepis walnęła się w obliczeniach, albo obecne trendy w kuchni nakazują robić wszystko na jakość, a nie ilość :-)
Pamiętam jedną ze służb w stolicy. Wraz z kolegą chodziliśmy po mieście przez jakieś sześć godzin i zrobiliśmy się zwyczajnie głodni. Kiedy nadszedł upragniony dinner time udaliśmy się do restauracji pod nazwą "Subway". Zerkamy w menu:
-Krzysiek, co jemy?
-Patrz tu, kanapki są fajne.
-Ciekawe, czy duże.. Głodny jestem.
-Chyba duże. Na zdjęciu wyglądają pokaźnie.
-A ile kosztują?
-Dwanaście złotych.
-Eee, za tyle kasy to na pewno będą wielkie.
-Bierzemy?
-Bierzemy.
Po kilku minutach pani przyniosła na stół talerzyk wielkości podstawki pod filiżankę, na którym leżało coś niezmiernie małego i w dodatku przypalonego:
-Swojska, tak jak panowie sobie życzyli. Ta po prawej z sosem ostrym, a ta z łagodnym. Smacznego życzę.
Pani odeszła parę kroków, a kolega klepie mnie po ramieniu i z bananem na twarzy mówi:
-To dopiero przystawka.
Niestety, to nie była przystawka, ale danie główne, które nie wystarczyłoby na pewno do zaspokojenia potrzeb żywieniowych przedszkolaka, a co dopiero moich.. Zrobiłem się purpurowy, chciałem cisnąć tym talerzem w uśmiechającą się panią, ale resztki instynktu samozachowawczego odciągnęły mnie od tego pomysłu. Zjadłem, wyszedłem, więcej nie wróciłem.
Moje dwanaście złotych...
Obsesja z Rumunii, to u nich numer jeden na aktualnych listach przebojów. Przegonili nawet Michela Telo :-) Świetnie się słucha.
Subskrybuj:
Posty (Atom)