poniedziałek, 12 maja 2014
czwartek, 10 kwietnia 2014
Konfesjonał
Dziś mija dziesiąta rocznica śmierci wielkiego poety, muzyka - Jacka Kaczmarskiego. Słucham go od wielu lat, co jakiś czas wracam do tych bezcennych utworów.
Takiego samego artysty już nie będzie - to pewne. Poniżej jeden z najlepszych utworów, jakich dokonał.
Takiego samego artysty już nie będzie - to pewne. Poniżej jeden z najlepszych utworów, jakich dokonał.
wtorek, 25 marca 2014
Ile mnie trudu kosztuje...
...dać ci przeminąć dniu. Te słowa Agatki Budzyńskiej ciągle powracają w różnych chwilach, nie tylko tych złych. Są po prostu nieulotne.
Kolejne tygodnie zwykłego życia za mną. Udało się wreszcie zmienić wydział i rozpocząć nowy etap w pracy. Już widzę i czuję, że jest to dobra zmiana. Trochę więcej pracy biurowej, ale kontaktu z ludźmi również nie zabraknie. Cieszę się, naprawdę się cieszę.
Nie mam już czasu ściemniać przez dwanaście godzin, mogę wreszcie zająć się konkretną robotą. Mam nadzieję, że nowi-starzy koledzy i koleżanki będą w porządku jak dotychczasowi. Zobaczymy.
Mój wspaniały dzieciaczek uczy się chodzić. Jeżeli trzymam ją za ręce, śmiga po całym mieszkaniu aż miło. Mam nadzieję, że jeszcze kilka tygodni i postawi samodzielnie pierwszy krok. Do szczęścia brakuje tylko ząbków, ale one też chyba nadchodzą - oby nie wszystkie w jednym momencie.
Poza tym, po staremu. Miesiąc do miesiąca, rok do roku i naprzód :-)
Kolejne tygodnie zwykłego życia za mną. Udało się wreszcie zmienić wydział i rozpocząć nowy etap w pracy. Już widzę i czuję, że jest to dobra zmiana. Trochę więcej pracy biurowej, ale kontaktu z ludźmi również nie zabraknie. Cieszę się, naprawdę się cieszę.
Nie mam już czasu ściemniać przez dwanaście godzin, mogę wreszcie zająć się konkretną robotą. Mam nadzieję, że nowi-starzy koledzy i koleżanki będą w porządku jak dotychczasowi. Zobaczymy.
Mój wspaniały dzieciaczek uczy się chodzić. Jeżeli trzymam ją za ręce, śmiga po całym mieszkaniu aż miło. Mam nadzieję, że jeszcze kilka tygodni i postawi samodzielnie pierwszy krok. Do szczęścia brakuje tylko ząbków, ale one też chyba nadchodzą - oby nie wszystkie w jednym momencie.
Poza tym, po staremu. Miesiąc do miesiąca, rok do roku i naprzód :-)
środa, 12 marca 2014
Dziewięć miesięcy
Dziś zacznę od nowej obsesji muzycznej. Odskocznia od RMF-u, eski i innych rozgłośni, w których non stop słychać te same utwory. Co jakiś czas trafiam na rosyjskojęzyczne listy przebojów i wyszukuję popularnych u nich piosenek. Ta wpada w ucho i uspokaja.
Co słychać? Życie przynosi koleje nowości. Muszę znaleźć w najbliższym czasie większe mieszkanie, ponieważ trzy osoby na trzydziestu metrach kwadratowych to już tłok. Jak ognia wystrzegam się blokowiska. Mam już dość stukania sąsiadki z góry o drugiej w nocy, mam dość jęczącej nowobogackiej zza ściany, kiedy moje dziecko próbuje usnąć. Z drugiej strony wynajmowanie całego domu przyniesie nowe koszty, których w bloku się nie dostrzega.
Myślę ostatnio o zaciągnięciu kredytu. To potworne wyzwanie, któremu mogę nie sprostać jako jedyny żywiciel rodziny. Rozglądam się po znajomych bankach, licząc na dodatkowe profity, ale spłacenie raty w danym miesiącu może być błahostką, zaś w innym - dużym problemem. Z drugiej strony mój kierownik - już emeryt zawsze mi powtarzał, że nie ma co zwlekać, ponieważ lata uciekają, a mogły być to lata spłaconych rat. Coś w tym jest. Nie chcę tkwić całe życie u kogoś...
Wróciłem dziś z rodzinnej miejscowości. Miejscowości, która już prawie umarła. Młodych, którzy w niej pozostali można policzyć na palcach jednej ręki. Na nowym cmentarzu dziewięć grobów, czyli 1/10 populacji wsi.
W moim domu pozostali już tylko rodzice. Ojciec schorowany bardziej niż kiedykolwiek, matka próbuje udawać, że jest ciągle na siłach. Boję się tej smutnej przyszłości, która czeka i na mnie, na każdego z nas. Życie jest nieprzewidywalnie krótkie. Spieszmy się kochać, nieść radość i pocieszenie..
![]() |
| Mam już 9 miesięcy? :-) |
środa, 12 lutego 2014
Luty plecień, bo przeplata..
Moja córcia sprawnie posługuje się słowem TATA od kilku tygodni, ku niezadowoleniu małżonki. Tytułu mamy jakoś nie chce wypowiadać, co nastąpi pewnie w późniejszym czasie. Brzdąc powoli zaczyna rozrabiać, pokazywać kto rzeczywiście rządzi domem oraz okazywać swoje pomysły na spędzenie dnia. Nauka stania i opierania się o łóżko lub inny przedmiot znajdujący się na wysokości rąk idzie wyśmienicie. Adelka cieszy się z każdej chwili spędzonej w pozycji pionowej - czasami tylko zapomina, że oderwanie rąk celem sięgnięcia po zabawkę kończy się miękkim lądowaniem na pupę. W ciągu ostatniego tygodnia przeżyła kolejne z planowanych szczepień. Na szczęście pielęgniarka zadała tylko ból jedną strzykawką, a następna wizyta będzie gdzieś w lipcu, więc do tego czasu mała ma spokój.
W pracy kolejne zmiany, planowany awans będzie chyba musiał poczekać, jednak zostanie mi to wynagrodzone lepszym stanowiskiem (i większymi obowiązkami rzecz jasna). Grafik mam tylko do niczego, pracuję w różnych porach, z odstępami sięgającymi od 6 godzin do 4 dni. Zegar biologiczny szwankuje.
Piękny styczeń i początek lutego jest najprawdopodobniej najlepszą zimą, jaką dotąd przeżyłem. Śnieg jest moim wrogiem od zawsze. Przeżyję każdy mróz (i nawet lubię), ale śnieg jest do niczego.
Mongolskie teorie:
1) Wścibscy ludzie istnieją na każdym kroku.
2) Uważaj na podpier***aczy.
3) Melisa dobrym lekarstwem na zły nastrój.
4) Kobiecie nie dogodzisz za Chiny Ludowe.
5) Ani się obejrzysz, a życie zaskoczy.
6) Nie kupuj badziewia, bo dopłacisz do interesu.
7) Przyjaciele są jak latawiec. Są, póki trzymasz ich na sznurku.
8) Trynkiewicz dobrym tematem numer jeden na zakrycie prawdziwych problemów w Polandii.
9) Kochajmy ludzi, gdyż uderzają w kalendarz z siłą bomby atomowej.
W pracy kolejne zmiany, planowany awans będzie chyba musiał poczekać, jednak zostanie mi to wynagrodzone lepszym stanowiskiem (i większymi obowiązkami rzecz jasna). Grafik mam tylko do niczego, pracuję w różnych porach, z odstępami sięgającymi od 6 godzin do 4 dni. Zegar biologiczny szwankuje.
Piękny styczeń i początek lutego jest najprawdopodobniej najlepszą zimą, jaką dotąd przeżyłem. Śnieg jest moim wrogiem od zawsze. Przeżyję każdy mróz (i nawet lubię), ale śnieg jest do niczego.
Mongolskie teorie:
1) Wścibscy ludzie istnieją na każdym kroku.
2) Uważaj na podpier***aczy.
3) Melisa dobrym lekarstwem na zły nastrój.
4) Kobiecie nie dogodzisz za Chiny Ludowe.
5) Ani się obejrzysz, a życie zaskoczy.
6) Nie kupuj badziewia, bo dopłacisz do interesu.
7) Przyjaciele są jak latawiec. Są, póki trzymasz ich na sznurku.
8) Trynkiewicz dobrym tematem numer jeden na zakrycie prawdziwych problemów w Polandii.
9) Kochajmy ludzi, gdyż uderzają w kalendarz z siłą bomby atomowej.
czwartek, 30 stycznia 2014
Jeszcze styczeń
Długo mnie nie było na bloggerze. Jakoś nie chciało mi się tu zaglądać, choć czasu miałem na to sporo. Od ostatniego posta niewiele się zmieniło. Scenariusz codzienności u mnie przynajmniej jest niezmienny. Wszystko kręci się wokół pracy i domu. W styczniu mam akurat więcej wolnego - przełożeni zwracają mi nadgodziny wypracowane w zeszłym miesiącu. Luty szykuje zmiany, choć nie znam dokładnego ich terminu. Będzie to zmiana miejsca pracy, co wiąże się z dłuższym dojazdem (około 30 km w jedną stronę) i systemem ośmiogodzinnym. Będzie mniej wolnego, a dzień rozwalony na maksa, ponieważ mogę zaczynać o różnych porach. Z jednej strony się cieszę, bo uwolnię się choć trochę od "brudnej" roboty, a zacznę więcej przesiadywać w papierach. Ale przestawienie się na nowy system może mi trochę zająć.
Cóż, wszystko przede mną - czas pokaże jak to będzie.
Nowości muzyczne to.. stary kabaret OT.TO.
poniedziałek, 4 listopada 2013
Poplątanie z zakrzywieniem czasoprzestrzeni
Nawet nie wiem jak minęło tak dużo czasu od ostatniego posta. Jest o czym pisać, ale obowiązki przewyższają chęci na odwiedzenie bloga. Wkręciłem się w rytm pracy i domu. Dwanaście godzin tu, reszta to sprzątanie, pranie i cholera jasna, nawet gotowanie. Moja luba kontynuuje przygodę ze zdobywaniem wiedzy, a ja zostałem mianowany kurą domową, która nie ma czasu nawet się przespać po służbie nocnej. Moim atrybutem są teraz czajnik, zmywak i siatka na zakupy. Na domiar złego mój mały, rozwrzeszczany potomek potrafi zrobić kupę rozmiarów stadionu piłkarskiego, a w pobliżu nie ma ukochanej żonki, która perfekcyjnie przewija dzieci.
Nie tak miało być, kurna chata. Wróćcie czasy, kiedy to z nudów rysowało się myszką na pulpicie prostokąty. Wróćcie cudowne chwile, kiedy to ja ustalałem zasady, a nie musiałem podporządkować się im.
Dobra, koniec zrzędzenia, nie jest tak źle. Skoro mam czas znaleźć jakąś nową, muzyczną obsesję, to jestem w znośnej sytuacji. Po raz kolejny stwierdzam, że w Rumunii tworzy się piosenki milion razy lepsze od naszych, rodzimych. Oto taneczny przykład:
Nie tak miało być, kurna chata. Wróćcie czasy, kiedy to z nudów rysowało się myszką na pulpicie prostokąty. Wróćcie cudowne chwile, kiedy to ja ustalałem zasady, a nie musiałem podporządkować się im.
Dobra, koniec zrzędzenia, nie jest tak źle. Skoro mam czas znaleźć jakąś nową, muzyczną obsesję, to jestem w znośnej sytuacji. Po raz kolejny stwierdzam, że w Rumunii tworzy się piosenki milion razy lepsze od naszych, rodzimych. Oto taneczny przykład:
Subskrybuj:
Posty (Atom)









