piątek, 3 października 2014

Czy wiesz..?

Przeprowadzka prawie za nami. Ciężko było przenieść wszystkie klamoty w jeden dzień, nie cierpię takiej bieganiny. Zostało uprzątnięcie nowego mieszkania i pomalowanie jednego pokoju. Ale to nastąpi jutro.
Adelka jeszcze nie wie, że za kilka dni nie będzie już naszą jedyną. Ciężko jej będzie przyzwyczaić się do obecności drugiego dzidziusia. Do tej pory cała nasza uwaga skupiała się na niej. Teraz trzeba będzie dzielić miłość :-)
Czasami mam wrażenie, że ją trochę rozpieszczamy. Nie chcę, aby odbiło się to na niej w przyszłości, w ogóle nie chcę rozwydrzonych dzieci, którym rodzice nie potrafią odmówić niczego. Ale w tych durnych czasach wychowanie potomstwa na porządne jednostki będzie nie lada wyczynem. Jak napatrzę się na tych idiotów, którzy szaleją nocami w mieście to boję się, co wyrośnie z moich dzieciaków. Faceci już dawno osiągnęli poziom debilstwa w swoich wyczynach, ale dziewczyny z porządnych rodzin sikające na środku ulicy, w środku miasta, nawet nie w środku nocy to już przesada. Cienka granica przyzwoitości, którą można przekroczyć jednym, głupim zachowaniem. Albo kolejne dwie psiapsiółki:
- Idziemy do ciebie do domu? Zimno jak chuj..
- No co ty, starzy mi nie pozwolą.
- A pierdol ich..
(jeszcze porządniejsze rodziny, znane nazwiska)

A na koniec dawka pięknej muzyki z bisem!

wtorek, 9 września 2014

Chwile

...ulotne jak fotka. Jeszcze miesiąc i powitamy na świecie Kornelię. Czekamy na nią z niecierpliwością. Mam nadzieję, że poród przebiegnie bez problemów i dziecko będzie zdrowe.
Niebawem przeprowadzka do większego mieszkania, w kawalerce już teraz ledwo można żyć. Ciasno jak cholera, na wszystko brakuje miejsca, a Adelka potrzebuje go coraz więcej.
Byłem dziś w Bieszczadach, troszkę odpocząłem reperując samochód. Jesień trwa...

Wczoraj mieliśmy drugą rocznicę ślubu. Jak ten czas goni.. Do dwudziestki ciągnęło się strasznie, a teraz chciałbym móc zwolnić czas. Tak, żeby dzień trwał tydzień, żeby móc się tym wszystkim nacieszyć....

wtorek, 26 sierpnia 2014

gdy przylecisz Noemi
raj stworzymy na ziemi,
raj stworzymy na ziemi
mój aniele
Noemi

środa, 9 lipca 2014

Pierwszy milion

...trzeba ukraść. Albo wygrać.
Głupi ma szczęście - powiadają. Mnie to dotyczy od kilku tygodni. Wygrałem w konkursach dwie rzeczy: pierwsza o wartości 100 zł, druga 300 zł. Niewiele brakło, a w tym drugim wylosowałbym zestaw jakiejś biżuterii za 2000 zł. Teraz jak nakręcony biorę udział we wszystkim, co się tylko da. I pewnie od tej pory szczęście mnie opuści, ale w myśl zasady "nie grasz, nie wygrywasz", postanawiam jeszcze przez chwilę próbować.
Za nami roczek Adelki. Wyrosła z niej piękna dziewczynka, ciągle mamy z nią jakieś przeboje. A to powie nowe słowo, które rozśmiesza wszystkich, albo strzeli minę. Ciężki był to rok, ale z patrząc z boku to i tak nie dała nam jakoś szczególnie popalić. W sumie był to trening przed siostrzyczką, która ujrzy światło dzienne za kilka miesięcy. Mała terrorystka będzie miała swojego "compañeros". Jedno przy drugim się wychowa - powiadają.
W pracy bez zmian, każdy dzień przynosi nowych ludzi, a co za tym idzie, problemy. Byłem trochę na zaległym urlopie ojcowskim, trochę na zwolnieniu lekarskim. W najbliższym czasie raczej wolnego już nie będzie.

poniedziałek, 12 maja 2014

czwartek, 10 kwietnia 2014

Konfesjonał

Dziś mija dziesiąta rocznica śmierci wielkiego poety, muzyka - Jacka Kaczmarskiego. Słucham go od wielu lat, co jakiś czas wracam do tych bezcennych utworów.
Takiego samego artysty już nie będzie - to pewne. Poniżej jeden z najlepszych utworów, jakich dokonał.

wtorek, 25 marca 2014

Ile mnie trudu kosztuje...

...dać ci przeminąć dniu. Te słowa Agatki Budzyńskiej ciągle powracają w różnych chwilach, nie tylko tych złych. Są po prostu nieulotne.

Kolejne tygodnie zwykłego życia za mną. Udało się wreszcie zmienić wydział i rozpocząć nowy etap w pracy. Już widzę i czuję, że jest to dobra zmiana. Trochę więcej pracy biurowej, ale kontaktu z ludźmi również nie zabraknie. Cieszę się, naprawdę się cieszę.
Nie mam już czasu ściemniać przez dwanaście godzin, mogę wreszcie zająć się konkretną robotą. Mam nadzieję, że nowi-starzy koledzy i koleżanki będą w porządku jak dotychczasowi. Zobaczymy.

Mój wspaniały dzieciaczek uczy się chodzić. Jeżeli trzymam ją za ręce, śmiga po całym mieszkaniu aż miło. Mam nadzieję, że jeszcze kilka tygodni i postawi samodzielnie pierwszy krok. Do szczęścia brakuje tylko ząbków, ale one też chyba nadchodzą - oby nie wszystkie w jednym momencie.

Poza tym, po staremu. Miesiąc do miesiąca, rok do roku i naprzód :-)