niedziela, 12 lipca 2015

Jeszcze nie czas :-)


Pamiętam tą piosenkę z podstawówki. Chyba najlepsza, jaką śpiewał szkolny chór. Dziś powracam do niej, powracam również do wspomnień, które robią się coraz bardziej czarno-białe. Chyba taki jest urok upływu czasu.
Pamiętam, jak wraz z kolegami chodziliśmy po lasach szukając butelek po piwie lub winie. Za tą pierwszą płacili 50, za drugą 30 groszy. Po kilku godzinach była wypłata na kilkanaście wizyt w szkolnym sklepiku. "Na ptysia". I w lesie było czysto...
Pamiętam, jak robiliśmy wyrzutnię do jabłek ze starej sprężyny samochodowej. Albo zepsute hamulce w rowerze i kara od rodziców za zniszczone buty.

Tacy byliśmy jeszcze wczoraj...

środa, 10 czerwca 2015

Daj mi dłoń


Daj mi dłoń
pobiegniemy gdzieś, na koniec świata,
jeśli tylko chcesz.
Kochać się będziemy dzień i noc,
starym zgredom na złość.
Ptaki będą budzić nas,
a łąki ukołyszą nas do snu. 
Było już kiedyś tak… 
Było i będzie znów!


Wszystko po staremu. Dzieci rosną, żona nie zrzędzi za dużo, praca odstawiona na jakiś czas z powodu urlopu. Można by rzec,  że nic się nie dzieje. Ale dzieje się, niekoniecznie dobrze. Chyba powoli tracę ojca. Czasami sam się zastanawiam, czy powoli szybko. Daj mu Panie siłę by był jak najdłużej wśród nas. Niekoniecznie sto lat, niekoniecznie osiemdziesiąt. Aż tyle, ile uznasz za stosowne.
Z Tobą się jeszcze nagada, czasu aż nadto.

czwartek, 2 kwietnia 2015

piątek, 6 marca 2015

Bo nie istnieje szczęście bez Boga sumienia

Wielki Post, już kolejny w moim życiu. Bardzo lubię ten czas i co roku nadzieja na realizację planów w byciu lepszym jest o wiele lepsza, niż same plany. Czas Zmartwychwstania jest za to dla mnie efektem czterdziestodniowych postanowień, pokuty i dążenia do zrozumienia sensu cierpienia. To tak, jakby czekać na coś, co teoretycznie nie powinno się wydarzyć, ale wraz z wiarą, samozaparciem i uwagą skupioną na Bogu staje się nagle możliwe. Po okresie Postu wszystko się klaruje, a Bóg jest we mnie, bo chciałem go poznać poprzez upodobnienie się w cierpieniu.

Mam dla kogo żyć, poświęcać się, cierpieć i cieszyć się z małych kroków w poznawaniu świata przez kogoś, dla kogo to ja jestem całym światem.

"Żalem przejęci do głębi swej,
Boże, bo wina ciąży na nas i grzech nas ugina.
Do Tronu miłosierdzia idziemy w pokorze.
Pełni smutku i bólu z dziedzictwem Kaina.
Szukaliśmy na próżno u świata pociechy.
Na próżno ukojenia, grzechów zapomnienia:
bo nie ma tam pokoju gdzie są ludzkie grzechy.
Bo nie istnieje szczęście bez Boga sumienia.
Więc przejęci do głębi naszą nędzą Boże.
Bo wina na nas ciąży i grzech nas ugina.
U tronu Miłosierdzia klękamy w pokorze.
Pełni smutku i Bólu z dziedzictwem Kaina."

Spowiedź powszechna Kościołów narodowych



O ile nie za bardzo przepadam za szeroko rozumianym rapem, to ten utwór wpadł mi bardzo w ucho, pewnie za wstawki Ireny Jarockiej z jej pięknej piosenki.

wtorek, 13 stycznia 2015

poniedziałek, 20 października 2014

Dwie, małe Kobiety

Znalazłem ostatnio w sieci ciekawą stronę o oszczędzaniu pieniędzy. Jej autor porzucił pracę i zajął się wyłącznie prowadzeniem bloga. Co ciekawe, zarobił w ten sposób ~70.000 zł w ciągu 8 dni. To tylko jeden z przykładów. Uczę się od niego intensywnie rozsądnego gospodarowania finansami. Kilka sposobów wdrożyłem już w życie, co pozwoli mi zyskać około 150 zł/mc, za parę kliknięć w internecie. Pieniądze jednak leżą na ulicy.

Kolejna ciekawa strona to przeróżne okazje znalezione przez jej czytelników. Można kupić niektóre rzeczy za dosłownie grosze - gdy pojawiają się na nie promocje, które ciężko znaleźć samemu.

Poza tym byczę się w domu i zapominam na dłuższy czas o pracy. Zajmuję się przez cały dzień Adelką, sprzątam i gotuję. Kura domowa number one. Małżonka doszła do siebie względnie szybko, jednak ma na głowie dwutygodniowego bobasa, co zabiera mnóstwo czasu i sił. A ja mam dość łatwo - Adelka jest już ogarniętym dzieciakiem i można przy niej zrobić cokolwiek.
A przy ładnej pogodzie spacerujemy sobie razem i poznajemy nowe zaułki miasta.

Moje dwie, małe Kobiety


piątek, 3 października 2014

Czy wiesz..?

Przeprowadzka prawie za nami. Ciężko było przenieść wszystkie klamoty w jeden dzień, nie cierpię takiej bieganiny. Zostało uprzątnięcie nowego mieszkania i pomalowanie jednego pokoju. Ale to nastąpi jutro.
Adelka jeszcze nie wie, że za kilka dni nie będzie już naszą jedyną. Ciężko jej będzie przyzwyczaić się do obecności drugiego dzidziusia. Do tej pory cała nasza uwaga skupiała się na niej. Teraz trzeba będzie dzielić miłość :-)
Czasami mam wrażenie, że ją trochę rozpieszczamy. Nie chcę, aby odbiło się to na niej w przyszłości, w ogóle nie chcę rozwydrzonych dzieci, którym rodzice nie potrafią odmówić niczego. Ale w tych durnych czasach wychowanie potomstwa na porządne jednostki będzie nie lada wyczynem. Jak napatrzę się na tych idiotów, którzy szaleją nocami w mieście to boję się, co wyrośnie z moich dzieciaków. Faceci już dawno osiągnęli poziom debilstwa w swoich wyczynach, ale dziewczyny z porządnych rodzin sikające na środku ulicy, w środku miasta, nawet nie w środku nocy to już przesada. Cienka granica przyzwoitości, którą można przekroczyć jednym, głupim zachowaniem. Albo kolejne dwie psiapsiółki:
- Idziemy do ciebie do domu? Zimno jak chuj..
- No co ty, starzy mi nie pozwolą.
- A pierdol ich..
(jeszcze porządniejsze rodziny, znane nazwiska)

A na koniec dawka pięknej muzyki z bisem!