sobota, 28 października 2017

Przerwana linia

Wszystko, co osiągnąłem zawdzięczam Bogu. To On ukształtował mnie rękami rodziców. Przez Niego i dla Niego żyję. On zapalił świecę, która nieustannie płonie, choć kiedyś zgaśnie. Być może jej płomień zostanie zdmuchnięty przez nagły, porywisty wiatr, lub w prozaiczny sposób - wypali się w niej wosk. Nie mam i nie chcę mieć na to wpływu.
W swej ziemskiej drodze chcę dzielić się z innymi tym, co poznałem, czego się nauczyłem i co przychodzi mi z największą łatwością. Życie dla samego siebie jest przecież nudne i mało owocne.

Przepraszam Cię Panie za to, że nie ma mnie wtedy, gdy jestem Ci najbardziej potrzebny. Ty wiesz, co dzieje się wtedy w moim sercu.
Jestem słaby, choć obaj dobrze wiemy, że jesteś na każde moje zawołanie. Oby nie skończyła Ci się kiedyś cierpliwość. Postaram się bywać u Ciebie częściej i częściej zagadywać.

A teraz proszę Cię o to, co zawsze. Tak tak Dżisys, przeginam. Ale to już (przed)ostatni raz. Zgoda?

sobota, 6 maja 2017

Po co człowiek robi to wszystko, stara się, pilnuje, by drugi miał w życiu łatwiej, skoro ma z tego tylko wrzody na dupie i nic nieznaczącą wegetację.
Chciałbym, aby wysiłek, który wkładam w moją rodzinę miał wartość choćby jednego ziarna piasku tego świata. Ale tak naprawdę sam jestem tym nic nieznaczącym ziarnem.



poniedziałek, 12 grudnia 2016

Takie głupie czasy, że dostosowujemy tradycję do swoich potrzeb. Ma być wygodna w stosowaniu, ma spełniać nasze oczekiwania. Nie powinna wchodzić za bardzo w nasze aktualne "ja.
Jesteśmy coraz mądrzejsi, mądrzejsi od innych. Najmądrzejsi.

1. Pycha
2. ...
3. ...

sobota, 29 października 2016

28 października 2016

Trudny dzień już minął. Od dziś będzie już tylko lepiej, tak mi się przynajmniej wydaje. Zastanawiam się, czy zmierzam w dobrym kierunku po tym, jak każdego dnia naoglądam się wszechobecnego gówna. Gorsze jest chyba to, że tkwię w nim po same uszy i chłonę je każdą częścią umysłu. To, co nazywam zdrowym rozsądkiem nim nie jest, a to, co powinno mnie obrzydzać - powszednieje. Przez nieuwagę (na moje nieszczęście) udało mi się przywyknąć do kurew i biedy, a cnota to już drugi koniec świata. Odległy, wyśmiany, zapomniany - bliski niegdyś koniec świata. Wmawiam sobie, że tak nie jest i że potrafię oprzeć się temu wstrętnemu trendowi. Przez to wszystko zapominam, gdzie jest najważniejszy cel mojego życia.
I jak ja się wytłumaczę kiedyś Piotrowi?

Może choć piosenka, łagodna, zwiewna i przyjemna ostudzi moje destrukcyjne myśli..

piątek, 12 sierpnia 2016



W nas ukryte są opłaty - ogień i deszcz
Przypadkiem spotykamy się na każdym rogu
Wszechświat daje nam znak, z dnia na dzień
Głowa tłumaczy nam w kolorze
Niemy film

sobota, 16 lipca 2016

1000+

Pękło po 23 wyprawach, 48 godzinach poza domem i po 40 000 spalonych kalorii. Jestem z siebie dumny, moje morale poszybowało mocno w górę. Pierwsze kilometry były mordęgą, przejechanie piętnastu to był wielki wyczyn po czym pojawiały się problemy z chodzeniem przez kilka następnych dni. Teraz największym problemem, jaki mam przed wyjazdem jest oszacowanie pogody i wybranie trasy. Zauważyłem, że lepiej jeździ mi się w upały, choćby 35 stopniowe. Przy chłodnej aurze szybciej stygnę, ciężej rozgrzać nogi. Staram się jak najrzadziej bywać ponownie w tym samym miejscu, ciągle odkrywam nowe miejscowości, drogi, jadę w nieznane. Uwielbiam wyzwania. Na szczęście nie jest problemem odległość do danej miejscowości docelowej, bo gdzie sobie zamarzę, tam jadę. Gorzej z czasem, wycieczki rowerowe pożerają godziny w okamgnieniu.
Jeżdżę niestety sam, werbowanie znajomych na niewiele się zdało. W sumie to i dobrze, wszelkie przystanki i cele zależą wyłącznie ode mnie.

No i schudłem 7 kilo. Sukces.

środa, 4 maja 2016

+1

Jesteś - a więc musisz minąć. 
Miniesz - a więc to jest piękne.


Bóg stworzył czwarty wymiar po to, abyśmy mogli powiedzieć "wczoraj", "dziś" i "jutro". Abyśmy nie zanudzili się ze sobą, mieli cele i mogli naprawiać. Bo życie psuje się ciągle, a to psucie jest jak rdza, której ciężko się pozbyć, która pojawia się w różnych miejscach. Świt przynosi świeżość i energię, zmierzch ją odbiera i nakazuje, by dać chwilę wytchnienia przed kolejnym nieznanym. Jak dotąd dostałem od Boga 9855 szans by poprawić wczorajsze, by kogoś uratować, by komuś być przykładem i oddać mu codziennie pomniejszającą się część siebie. Bóg zapłać.
Przede mną już tylko brakująca liczba. Przed Tobą również. Ciekawe, jak zostanie spożytkowana..

Kupiłem sobie w prezencie rower. Od 14 - 15 roku życia nie prowadziłem dwóch kółek. Teraz czas na nadrobienie strat. Uwielbiam jazdę nocą po nieoświetlonych wioskach, które nabierają innych kształtów. Można zaobserwować wiele wspaniałych rzeczy niewidzialnych za dnia. I to lubię.